13:03

"Zanim się pojawiłeś". Film vs książka

"Zanim się pojawiłeś". Film vs książka
"Co robisz, jeśli chcesz uszczęśliwić osobę, którą kochasz, ale wiesz, że to złamie twoje serce?
Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni "Bułka z masłem" i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.
Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze."
"Zanim się pojawiłeś" to film, który ukazał się w 2016 roku. Jakiś czas temu polubiłam dramaty dlatego chętnie go oglądnęłam.  Nie będę opisywała fabuły i robić spoilerów. Powiem tylko tylko, że dla mnie przedstawiona historia była piękna, romantyczna, chwilami zabawna ale także wzruszająca. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Naoglądałam się chyba zbyt dużo filmów romantycznych bo myślałam, że skoro jest miłość to decyzja, którą podjął bohater o imieniu Will, diametralnie się zmieni.
  Jak wiadomo często to co dzieje się w filmie  znacząco odbiega od tego co jest w książce dlatego moim celem było wypożyczenie tego bestselleru. Niestety ktoś mnie ubiegł i jak na złość nawet po miesiącu tej książki nie oddał! Tak więc odwiedziłam księgarnię i zakupiłam "Zanim sie pojawiłeś". Już po kilku stronach historia mnie wciągnęła. Do tej pory jestem w lekkim szoku. Przeżywałam dokładnie to samo co podczas oglądania filmów. Ekranizacja tej książki była naprawdę dobra. 


W tym przypadku nie ma zwycięzcy. Polecam zarówno książkę jak i film :)

09:16

22032017

22032017
Bez dwóch zdań wiosna się już zaczęła i wszystko wokół budzi się do życia. Niektórzy odczuwają tzw. przesilenie wiosenne i przez to nic im się nie chce. Na niektórych za to wiosna wpływa bardzo pozytywnie. Nowa motywacja do działania i nowe chęci. 
Są też osoby, które wszystko widzą w szarych kolorach i zamiast cieszyć się z tego, że pogoda jest coraz lepsza to ciągle wybiegają w przyszłość i już marzą o lecie.  Można powiedzieć, że w tej całej pogoni za wszystkim co dla nas wydaje się idealne zapominamy o tym co dzieje się dookoła.
Wczoraj pogoda była fantastyczna. Słońce świeciło, kwiatki rozkwitły, pszczółki zaczęły latać. Szybka decyzja, aparat w dłonie i w piżamie na pole. Dobrze mieszkać na wsi :D
Podczas robienia zdjęć "przypelętał" się futrzak, który musiał być w centrum uwagi. Dlatego dzisiaj nie ma kwiatków, pszczółek i innych takich a kotełek, który chce mieć swoje 5 minut sławy :D 

Polub mnie na fb - klik! :)

18:32

Witaj wiosno!

Witaj wiosno!
21-ego marca zawita do nas kalendarzowa wiosna. Już od kilkunastu dni czułam ją w powietrzu. Wszystko powoli budzi się do życia. To dla mnie wyjątkowy czas bo wraz z tym co dzieje się dookoła czuję, że nabieram nowych sił. Ostatnio podczas spaceru udało mi się zrobić kilka zdjęć. Nie dużo bo pogoda jeszcze nie była taka rewelacyjna ale zawsze coś. Już niedługo mam nadzieję rozwijać bardziej swoją pasję. Trzymajcie się! :)

20:43

Domowy "chlebek".

Domowy "chlebek".
Nigdy nie lubiłam gotować. Jakoś nie ciągnie mnie do tego. Obiad jako tako zrobię ale nie jest to coś co sprawia mi radość. Natomiast pieczenie uwielbiam. Mogłabym robić to codziennie ale kto by to wszystko jadł. Dzisiaj, pierwszy raz zrobiłam domowy "chlebek". Dlaczego w cudzysłowie? Bo jest bez zakwasu, szybki, prosty i pyszny. A przynajmniej tak mi się wydaję bo zniknął w mgnieniu oka dlatego nie ma zdjęć w całości. 
 Potrzebujemy:
*0,5 kg mąki pszennej ( ważny jest tutaj typ mąki, ja użyłam 550)
*15 g drożdży 
*400 ml ciepłej wody
*2 płaskie łyżeczki zwykłego cukru
*2 płaskie łyżeczki soli
*5-6 łyżek płatków owsianych
*dodatki według uznania, 
u mnie były to zioła prowansalskie (1,5 łyżeczki), słonecznik
+ blaszka i ewentualnie papier do pieczenia
Sposób przygotowania: 
W 400ml ciepłej wody rozpuszczamy drożdże i odstawiamy na chwilę. Do dużej miski wsypujemy wszystkie sypkie składniki i łączymy je ze sobą. Wlewamy wodę z drożdżami i dokładnie mieszamy łyżką. Ciasto przykrywamy i odstawiamy na ok. 25-35 minut.  W wolnym czasie przygotowujemy blaszkę i nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. Po upływie czasu ciasto przekładamy do blaszki (tutaj możemy dodać na wierzch np. słonecznik) i wkładamy do piekarnika na 50-60 minut.  

Chleb najlepiej kroić gdy już ostygnie - wcześniej może być to ciężkie bo po wyciągnięciu z piekarnika skórka jest twarda.  

Oczywiście nie jest to taki typowy chlebek ze sklepu ale warto czasami spróbować czegoś innego.  Co myślicie o takich kulinarnych postach? :)

21:48

Filmy #2

Filmy #2
Hej! 
Chciałabym żeby na moim blogu pojawiało się więcej postów ze zdjęciami mojego autorstwa. Dzisiaj niestety nie udało mi się wszystkiego dograć gdyż ostatnie dni w pracy były bardzo ciężkie. Ale nie narzekam i przygotowałam kolejny post z serii "Filmy". Zapraszam!
 "I że Cię nie opuszczę.."
"Żona Leo w wyniku wypadku samochodowego traci pamięć. Bohater robi wszystko, by znów się w nim zakochała."

Film oparty na faktach. Przedstawiona jest tu historia kobiety, która podczas wypadku samochodowego straciła częściowo pamięć. Nie pamięta swojego męża i tego co wydarzyło się kilka lat wcześniej. Czy bohaterzy zakochali się w sobie na nowo? Czy kobieta odzyskała pamięć?  Obejrzycie a się przekonacie :)
"Wołyń"
"Ojciec Zosi postanawia wydać ją za najbogatszego we wsi wdowca z dwójką dzieci, nie bacząc na to, że córka kocha ukraińskiego chłopca. Wkrótce życie lokalnej społeczności diametralnie zmienia II wojna światowa."

Na ten film wybrałam się do kina. Nie jest to mój ulubiony gatunek ale jak już oglądam film o takiej tematyce to przeważnie mnie wciąga. Tu także tak było. Nie mogę powiedzieć, że ten film mi się podobał bo tak naprawdę  jak coś przedstawiające wydarzenia wojenne może zachwycać? Ale warto obejrzeć (jeśli ktoś lubi takie gatunki). 
"Czarny łabędź"
"Amerykański thriller psychologiczny w reżyserii Darrena Aronofsky’ego. W rolach głównych wystąpiły Natalie Portman oraz Mila Kunis, które wcieliły się w role nowojorskich baletnic występujących w Jeziorze łabędzim.Nina desperacko pragnie zdobyć rolę w "Jeziorze łabędzim". Gdy jej marzenie się spełnia, odkrywa swoją mroczną stronę."

Według mnie ten film nie należy do lekkich i z początku był dla mnie torturą ale dałam mu szansę. Szczerze powiedziawszy z początku nie za bardzo go zrozumiałam i w sumie po zakończeniu seansu pozostało kilka "niedomówień" jednak uważam, że ten film jest warty obejrzenia. 
"Lustra"
"Ben rozpoczyna pracę jako stróż w opuszczonym centrum handlowym. Mężczyzna zauważa, że lustra, które się tam znajdują, nie są zwyczajne."

Horrory to gatunek, który kiedyś mogłam oglądać bez przerwy. Mało, który potrafił mnie zachwycić i zostawić jakiś ślad w mojej pamięci. "Lustra" to film, który zrobił na mnie dobre wrażenie. Podobało mi się od początku do samego końca. Dla mnie jest to jeden z lepszych horrorów.
 ------------------------------------------------------------------
Może polecicie jakieś filmy? :)
 
Copyright © 2016 Anks_blog , Blogger